Wolna Grupa Bukowina
www.wgb.w.pl
Dla wszystkich drzwi otwarte
http://pulsar.net.pl/bukowina
Nowości
Dom Bukowy
Mieszkańcy
Dłutem wyryte
Gędźby
Stara szuflada
Pieśni
Na szlaku
Kronika
Śpiewogranie
Pokój Wojtka
Bukowe liście
Przy ognisku
Młoda Bukowina
Gitarowy kącik
Strych
Kontakty
Szlaki

Okurzony Strych

Na strychach czekają na lepsze czasy niepotrzebne już przedmioty. Czasem jednak ktoś dla siebie znajdzie zapomniany skarb. Na strychu Bukowego domu drzemią cicho ubiegłoroczne liście.


Na strychu leżą w bezładzie:




Popatrzcie na zdjęcia obu zespołów - ciekawe czy tak specjalnie :o))) Wpływów Pentangle na Bukowinę spokojnie można się doszukiwać...

naesłał:
Apolinary POlek



Bukowinowy sprawdzian. Pytania wymyślił Kazimierz.

1. Co omijają ludzie szarzy?
2. Przez co szybyją myśli?
3. Co robi zegar na ścianie?
4. Kto poda pierwszy ton?
5. Co jest gęste jak noc?
6. Komu patrzymy prosto w oczy?
7. Co robi zajączek płynąc rzeką?
8. Kto gwiezdną gadkę górom gada?
9. Co piecze pod powiekami?
10. Do kogo puszczam oko?
11. Komu (czemu) rosną skrzydła?
12. Czym i co wytrzeć do sucha?
13. Kto (co) żegnał(o) milczeniem?
14. Czym są wyłożone noce?
15. Co pręży liście do lotu?
16. Za co najlepiej chwycić słońce?
17. Co deszczem z chmur opada?
18. Co się zieleni i złoci?
19. Co pustym gościńcem przeszło?
20. Kto (co) śpiewa ciemnym basem?
21. Co przytłumi neon?
22. Gdzie próżno szukać gwiazd neonowych?
23. Co i kto znał jak 5 palców?
24. Co rozkwitło górskim głogiem?
25. Czym rozgwieździła się bukowina?

  Wojtkowi
 


A na Ponidziu pory roku
tańczą rozłożysty czas
tylko Słońce lekko przygaszone
nie ogrzewa ich już tak jak wtedy
gdy brzmienie Twoich strun
rozjaśniało dźwięk dzwonu w Wiślicy
 
grudzień ścina Twoją Bukowinę
buki się iskrzą w kryształowej ciszy
a może już nie ma tamtego zagajnika
gdzie w wilgotnych liściach zaskrzył się Twoj świat
 
już sadem ściętym broczyły Twoje wspomnienia
a teraz nasze stygną w kole zdarzeń
w oknach swych blokow krucyfiks istnienia
wznosimy nad światem gdzieś był gospodarzem
 
Twoj ogień tli się jeszcze w naszych pieśniach
jeszcze bukowych lecz już nie przewodnich
klucz do Połonin więdnie w starych książkach
 
ale zdziwieni wciąż Twoim milczniem
wsłuchani jeszcze w dźwięk babiego lata
odbudujemy Twoj dom w Schronisko Myśli


    
  POlek
Busko - Lublin, 29 czerwca 2000 r.


Kto to jest, Co to jest ?

Czesiek Piekarz Czesław Król, bohater piosenki, postać autentyczna; rzeźbiarz ludowy z Buska Zdroju. Jego rodzina od pokoleń zajmowała się piekarnictwem, więc i Czesiek był piekarzem. Jednakże nie wrodził się w dziadka, ojca i pradziadka - jego powołaniem było rzeźbienie
Direttisima W słowniku alpinistów najkrótsza, najtrudniejsza droga wspinaczkowa na szczyt.
Gędźba Gędźba" to po staropolsku "muzyka" (bo skrzypce = gęśle), zwłaszcza towarzysząca opowieściom (rycerskim). W czeskim do dziś muzyka to "hudba" (tzw. przejście polsko-czeskie to gę, ge = hu, stąd hudba = gedba, gędba).
inna definicja głosi iż dawniej to słowo było w powszechnym użyciu; nie tylko w poezji, ale i mowie potoczej (dzisiejszy odpowiednik "gadki").
Gędźbienie Snucie gędźb
Giełda Piosenki Pełna nazwa "Ogólnopolska Turystyczna Giełda Piosenki Studenckiej" - turniej piosenki studenckiej na którym debiutowała Bukowina. Odbywa się corocznie w Szklarskiej porębie na polu namiotowym zwanym "Baza Pod Ponurą Małpą" w pierwszy tydzień sierpnia.
Harasymowicz Jerzy Znany poeta, piewca Beskidów, a przede wszytkim Łemkowszczyzny. Po śmierci jego prochy rozrzucono nad Bieszczadami. Jego twórczość i osobowość bardzo fascynowała Bellona, czego echa odnaleść można w wielu jego pieśniach (np Pejzaże Harasymowiczowskie). Ponadto autor słów do piosenki "Chmurkolistny"
Jarot (Jarota) ksywka Wojtka jarocińskiego
Joanna (Bohaterka dwu kołysanek dla Joanny). Była żoną Wojtka Belona.
Kwartet im. Kasi Kiestrzyń 3 osobowa formacja (jak sam nazwa wskazuje :) założona przez Wacka Juszczyszyna, zanim został on zwerbowany przez Wojtka Bellona do Bukowiny. Kasia Kiestrzyń to siostra jednego z członków "Kwartetu.."
Lackowa Szczyt w Beskidzie Niskim; 997 m.n.p.m.
Majster Bieda Postać autentyczna, bieszczadnik, prawdziwe imię Władek Nadopta. Wbrew powszechnej opnini nie mieszka w Wetlinie, choć w Wetlinie można spotkać osobnika za Biedę się podającego. Prawdziwego Majstra Biedę ostsnio widziano w schronisku pod Małą Rawką i na Strzebowiskach.
Ponidzie Malownicza kraina geograficzna obejmująca Dolinę rzeki Nidy. (ok 60 km od Kielc)
Zając (Zajączek) ksywka Grażyny Kulawik

Chochlik

  • W Piosence "Wczoraj wieczorem" zamiast "Bieda siostra zła" Było "Biega siostra zła"
  • "Piosenka wiosenna:" "Zgram dla Ciebie..." (no cóż te komputerowe nawyki) zamiast "Zagram dla Ciebie"

Wycinki z korespondencji

troche przesadzilioscie z ta muzyka, gdyby to byla muzyka disco to owszem, ale Bukowina.......
(Tomasz)

'Podziwiam Cie, że tak czesto robisz update strony !!! '
(POlek)

PS. Slyszales, ze WGB nagrala nowa piosenke p.t. "Piosenka wiezienna".
Idzie mniej wiecej tak: "Dlugo w nocy stukaja klawisze..." :)))
(szczekacz)


Teksty Piosenek nawiązujących

Requiem dla Majstra Biedy

sł/muz. M. Służała

Odciśnięty wibramu ślad,
W śniegu co napadał wczoraj.
Rozmoknięty deszczowy świat -
Pochmurny dzień

Monotonny kroków plask.
Ptasi trakt wydeptany w niebie.
Szarej mgły wystrzępiony łat,
Targa zimny wiatr

Jeszcze tyle nie widzianych dróg.
Jeszcze tyle zapomnianych stron.
Nie witanych drzew, roześmianych słońc.
Trzeba wracać. Trzeba znaleźć własny dom.

Nawet psa przegonił ktoś,
Kijem porzuconym w rowie koło drogi.
Płatkiem sera przełożony chleb,
Zjesz dzisiaj sam.

Ogrzać się w kręgu ognia - próżny sen.
Popiół z wiatrem gdzieś uleciał w ciemną zamieć.
Pusty worek wstyd na grzbiecie nieść.
Wracać czas.
wstecz

------------------------------------




Zburzenie baru	Harasymowicz Kamper (Słodki całus od Buby)

Mały i żółty jak chińska dżonka
wkrótce zburzą bar na stawach
Już cumuje nad nim jak krążownik
Wielki biurowiec w urzędowych sprawach
Wkrótce zburzą ludzi z baru, zburzą ich czapy zuchwałe
Nieba runie stary gołębnik i będą poematy przesłuchane

Kiedy runie na stawach bar 
grube kufle jak cheruby uniosą bar wierszy
Czarna życia toczyła się platforma
twardy duszy formował się krawężnik
Póki jeszcze czas gitary niech gitara wasza płacze
wyłazi spod czapy wolności kosmyk 
i to bardzo niepokoi władze
Do dachów przedmieścia wam biją wszystkie jesienne gawrony
Chociaż czasem rozbity kimbol i wrak gościa usuwają z drogi
Na razie, w środku placowej uciechy 
miasto wam jeszcze jak piwo postawię
I wzniosę zdrowie czap waszych, uszanuję zaułki kulawe

Żałobne piwo dają w barze na stawach, 
w żeberkach już piszczą rekwije
Bar jak beczek piramida runie 
pod gruzami grzebiąc kariatydę
I rozumiem madonnę baru 
z sercem przebitym kuchennym nożem
I rozumiem przyjaciele wasze
na dnie kufla dusze stracone
Póki jeszcze czas gitary niech gitara wasza płacze
wyłazi spod czapy wolności kosmyk 
i to bardzo niepokoi władze
Do dachów przedmieścia wam biją wszystkie jesienne gawrony
Chociaż czasem rozbity kimbol i wrak gościa usuwają z drogi
Na razie, w środku placowej uciechy 
miasto wam jeszcze jak piwo postawię
I wzniosę zdrowie czap waszych, uszanuję zaułki kulawe

Do twarzy przedmieścia całej w bliznach 
dziś goście nie chce się przyznać
Tam władza jeździ z rózgą gumową 
Frajerów zbiera elektrowóz
Ja rozumiem wasz stracony świat 
Do czap piętrowych przyjaźni nie dają
Ja rozumiem niebo całe w szwach,
Powiązaną drutem gitarę

{tekst przysłał Janek}

wstecz

------------------------------------



PIOSENKA TURYSTYCZNA II  (Słodki całus od Buby)

Gdy na rajd wyruszaliśmy
Wszyscy byli dobrej myśli
Buty mocno zawiązali
I plecaki zarzucili			
Pomyśleli: jak to fajnie		
Będzie siedzieć przy ognisku		
Gdy na las się kładą cienie		
A nad głową iskra błyska
Kilometry już za nami	
A przed nami zachód słońca
Echo niesie nad górami 		
Pieśń radosną, pieśń bez końca	

Góry stały ponad nami
Całe w niebie postrzępione
W las zielone w nim po pępki
Banie cerkwi zanurzone
Rozbiliśmy swe namioty
Zaraz obok przy potoku
Rozpaliło się ognisko
Dym zakręcił łezkę w oku
Kilometry już za nami
A przed nami zachód słońca
Echo niesie nad górami 
Pieśń radosną, pieśń bez końca

A wieczorem z pierwszą gwiazdką
Wystrzeliły z bełtów korki
Kwaśno cierpkim smakiem wina
Przełamaliśmy bariery
Między nami a pewnymi
Dziewczętami co w namiocie
Obok miały swoje leża
I nie były wcale brzydkie
Pierwsze loty już za nami
A przed nami ranek blady
Echo niesie nad górami
Zew miłosnej serenady

Kiedy się obudziliśmy	
Było dobrze już południe
Potok toczył za namiotem
Swoje wody porywiste
Gdy mnie dzisiaj ze snu budzi		
Dziecka płacz, a żona nęka		
Podziękować chcę Stachurze
I Krzysiowi Myszkowskiemu

wstecz

------------------------------------



BESKID  (A.Wierzbicki)

A w Beskidzie rozzłocony buk
A w Beskidzie rozzłocony buk
Będę chodził Bukowiną Z dłutem w ręku
by w dziewczęcych twarzach
uśmiech rzeźbić niech nie płaczą już
Niech się cieszą po kapliczkach moich dróg

Beskidzie malowany cerkiewny dach
Beskidzie zapach miodu w bukowych pniach
Tutaj wracam gdy ruda jesień
na przełęcze swój tobół niesie
słucham bicia dzwonów 
w przedwieczorny czas

Beskidzie malowany wiatrami dom	
Beskidzie tutaj słowa inaczej brzmią	
Kiedy krzyczę w jesienną ciszę	
Kiedy wiatrem szeleszczą liście	
Kiedy wolność się tuli w ciepło moich rąk
Gdy jak źrebak się tuli do mych rąk.	

A w Beskidzie zamyślony czas	
A w Beskidzie zamyślony czas
Będę chodził z nim poddaszem gór
By zerwanych marzeń struny		
Przywiązywać niespokojnym dłonią drzew
Niech mi grają na rozstajach moich dróg.

wstecz

------------------------------------



PIOSENKA DLA WOJTKA BELONA (SDM)

	Powiedz dokąd znów wędrujesz
	Czy daleko jest twój sad
	Hen w krainy buczynowe
	ze mną tam układa pieśni wiatr
	Hen w krainy buczynowe
	ze mną tam nikogo tylko wiatr

	Zmierzchy grają a przestrzenie
	własny mi podają dźwięk
	Takie śpiewy z nimi lub milczenie
	W których znika każdy dawny lęk
	w takich śpiewach i milczeniu
	w szumie świętych buków zginął lęk

	Zaszumiały cięápowietrza
	i ruszyłeś sam na slak
	Ten ostatni ten najlepszy        
	Przyszedł czas pan dał Ci znak

wstecz

------------------------------------



Wojtka Belona ostatnia ziemska podróż do Włodawy (SDM)
(sł. A. Ziemianin, muz. K. Myszkowski)

Z gitarą i piórem kwietniowym wieczorem, 
jedziemy Wojtku razem do Włodawy                        
Stary bieszczadnik, Majster Bieda 
wciąż wierny górom jak zwykle jest z nami                  
I mówisz - wszystko się uda 
o to nie ma żadnej obawy                
przecież jedziemy dziś 
na dwa dni do Włodawy

W przedziale po oczach mdli mleczna żarówka 
mała gwiazda betlejemska
I pociąg lubelski noc długa przecina 
buntując się na ostrych zakrętach
I mówisz - wszystko będzie dobrze 
opowiemy im nasze sprawy
przecież po to jedziemy 
na dwa dni do Włodawy	

Z plecaka chleb wyjęty garść soli 
kawałek sprytem zdobytej kiełbasy
Chcemy noc przeskoczyć ciemną i niepewną 
z biletem kupionym w nieznane
Lecz mówisz - znów musi się udać 
choć tyle podróży za nami
przecież jedziemy dziś 
na dwa dni do Włodawy	

Dzisiaj się buntuje Czesiek Król nad króle 
piekarz rodem z Buska wchodzi w układ
Stawia pasjans z bułek i gorzej się czuje 
a w drewnie cierpliwym został ślad
A Ty na przekór wszystkim mówisz 
że się uda - nie ma obawy
przecież jedziemy dziś 
na dwa dni do Włodawy	

I są wciąż pytania i są wciąż rozmowy 
ważne choć tylko przedziałowe
I jak z każdej wspólnej nam posiady 
wygląda w przyszłość zatroskany człowiek
Wyciągasz wiersz ciepły jeszcze 
wczoraj bodajże napisany
i czytasz głośno go w przedziale 
w naszej podróży do Włodawy	

Z gitarą i piórem kwietniowym wieczorem 
jedziemy Wojtku razem do Włodawy
Stary bieszczadnik Majster Bieda 
wciąż wierny górom jak zwykle jest z nami
I mówisz - wszystko się uda o to nie ma żadnej obawy 
przecież jedziemy dziś
na dwa dni do Włodawy 
na dwa dni do Włodawy	

wstecz

------------------------------------


Majster Bieda 98 (Sowa)

Niewesoły gość coraz rzadziej przy ogniska swą gitarę bierze w dłoń
Podstarzały dość Majster Bieda się przysiada i nabija fajkę swą

I już nie wie nikt czy to z fajki dym
Czy kadzidło świerku czy ogniska blask
Czy gitary ton oczarował ich
Czy gitary ton oczarował ich

Nagle widzą że Wojtek Belon do ogniska siada wraz z gitarą swą
Gra o Annie pieśń smutek spływa tak jak welon unoszony jego grą

I już nie wie nikt czy to z fajki dym
Czy kadzidło świerku czy ogniska blask
Czy gitary ton oczarował ich
Czy gitary ton oczarował ich

Majstra Biedy pies uniósł w górę łeb słyszy coś w koronach drzew
Pewnie wiatru pieśń o tych czasach kiedy z panem poprzez polne drogi biegł

Nie to słychać że zatrzymuje się 
na leśnej stacyjne chwilę drogi stąd
Nocny osobowy i porywa ich
Nocny osobowy i porywa ich

wstecz


Parodia Bukowinowej piosenki
MAJSTER WICHAJSTER

D                G 
Skąd przychodził skąd się wziął
D            G       A
gdy do ognia jak ćma wpadał
  D                 A
zataczał się w krąg ognia jak strażak
fis              h
znużony piciem, rzucaniem noży
A                  G
opróżniał flaszki gapiąc się w noc
                        A        D
                        majster wichajster

Czapkę z głowy ściągał by
wiatr łysinę mu wyrywał
śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd
leżąc na ziemi i pijąc do dna
widział podwójnie niejeden raz
                        majster wichajster

Skąd przychodził kto go znał
ktoś mu rękę urwał kiedyś
do rowu wpadał, zasypiał wnet
wódką popijał gdy obudził się
niezbyt pamięta gdzie wczoraj spał
                        majster wichajster

Aż nastąpił taki dzień, bo znalazł go w rowie gajowy
nie przyszedł majster pod monopolowy
w miejscu gdzie pili już pasły się krowy
i choć niejeden wytężał wzrok
choć sklepowa już budę zamknęła
niejeden menel nad tym się biedzi
niejeden menel nad tym się biedzi
w której izbie wichajster siedzi
                        wichajster siedzi.
	
wstecz
Parodia Bukowinowej piosenki

Sielanka wrześniowa   (Belon i Wichroduch, Juszczyszyn) 

A jeśli grzyba będę miał                  D   e7  fis7  D
To będzie podgrzybek koniecznie           G   A   D
Pachnący i słoneczny                      e7  A   fis7  D
Wieczorem usiądę go zjeść                 G   A
A zegar na ścianie gwarzy                 D   D7  G  A
Że w kuchni coś dobrego się smaży         D   e7  fis7  D
Mniam- mniam, mniam- mniam...             e7  A7  fis7  D
Świeca skwierczy i mlaska przewrotnie     G   A7  A 
Może choć blaskiem płomienia go dotknie   D   e7  fis7  D
Dobry pomysł dziś pani ma                 e7  A7  fis7  D
Dobry pomysł dziś pani ma                 e7  A7  D

Szukam, szukania mi trzeba          D  A
Grzyba mojego podgrzyba             C  D
Bo nic lepszego od grzyba           D  A
Nie ma na świecie chyba             C  G  g  D

Gdy głosy usłyszę u drzwi
Czyjekolwiek- wejdźcie- poproszę
Jestem zbieraczem grzybów
A dom mój bardzo lubi gdy
Grzyba do domu przyniosę
Grzyba pachnącego wrzosem
Wpadnijcie na parę chwil
Kiedy los was zawiedzie w te strony
Bo grzyb mój jest dobry jak miodzik
Spadziowy miodzik misiowy
Misiowy miodzik spadziowy

Zaproszę dzień i noc
Zaproszę także i Ciebie
Dla wszystkich drzwi otwarte
Podasz mi chleb i sól
Rozkroję podgrzyba na pół
Położę go na stół
Nasiąkną lasem ręce
Jak nuty we wrześniowej piosence
Którą razem z wiatrem dziś kręcę
Bo taki urok jest grzyba 
Bo taki urok podgrzyba
wstecz

PRAWDZIWE PRZYGODY zdarzaja sie - trzeba miec tylko szeroko otwarte oczy, uszy i serce. Trzeba "smiac sie do slonca i spiewac do gwiazd". I trzeba wedrowac - wychodzic zyciu na przeciw, a nie czekac w fotelu z kapciami na nogach i wzrokiem wlepionym w ekran telewizora... Bo wtedy przygody przytrafia sie innym :)))
(Jacek)


  • wspomnienie z listopada '99
  • W sierpniu zmarł Jerzy Harasymowicz, poeta, którego twórczość była ściśle związana z górami. Zgodnie z wolą zmarłego jego prochy rozsypano nad Bieszczadami. - taką notkę napotkałem w lipcowo - wrześniowym wydaniu magazynu górskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego 'BESKID'. Dodam tylko, że wiersze Jurka posłużyły wielu bezimiennym muzykom za teksty i już jako piosenki wpisały się na stałe do ogniskowego repertuaru (jesienna zaduma, w górach jest wszystko co kocham, w lesie listopadowym etc.). Również Wolna Grupa Bukowina nawiązywała do Harasymowiczowskich Pejzaży.
    Powietrzny zapach jesieni sprawił, iż spadają liście. Za złote monety rzucane przez buki kupimy od przekupnego wiatru nową pieśń, co snuje się mglistymi zaoranymi polami wraz z mdłym zapachem dymu z ogniska...
    Pozostały błądzące w mgłach, nucone na źdźbłach górskich traw pieśni. Wiele z nich toczy się klekocąc jak kasztanowe kule. Staje się październik. Tylko pozostały z lata w pamięci ogniska, świece, gitary i wspólne śpiewanie. Tam gdzie mieszka miłość dziś złoci się bukowy liść. Bo w życiu tylko dwie rzeczy mają wartość: Góry i Miłość. Nie trać tej świadomości, nawt jeśli więzi Cię żelbetowa pustynia. Teraz jest czas zostawić na 2 dni komputer i całą resztę cywilizacji, wsiąść w pociąg i pojechać w rozzłocony świat Beskidu. Nawet jeśli trzeba przebyć kilkaset kilometrów i nie przespać nocy. Rozzłociła się Bukowina i Woła cię do siebie !!!

    © Łza 2003..2008;
    przejdź do: Łza
    Projektowanie witryn www: kliknij
    wszytskie prawa zastrzeżone