Wolna Grupa Bukowina
www.wgb.w.pl

Bukowy Dom

Dla wszystkich drzwi otwarte
http://pulsar.net.pl/bukowina

 

Nowości
Dom Bukowy
Mieszkańcy
Dłutem wyryte
Gędźby
Stara szuflada
Pieśni
Na szlaku
Kronika
Śpiewogranie
Pokój Wojtka
Bukowe liście
Przy ognisku
Młoda Bukowina
Gitarowy kącik
Strych
Kontakty
Szlaki


Opowieść o Bukograniu VII (marzec 2005)

Dzień przed wyjazdem. Leci Wolna Grupa. Świeczki spokojem wczesnowiosennym ocieplają mój kąt krakowski. Piję kawę. Trzeba się obudzić. Szarzeję. Gdy czuję szare myśli w rytm szarych kroków po szarych chodnikach to jakbym ubrała za ciasny sweter z gryzącej wełny. Więc teraz czekam na ten wyjazd jak (że użyję porównania Wojaczkowego czy też może Brechtowskiego) chodniki i trawniki pełne psich odchodów i błota czekają właśnie porządnej ulewy. Muszę odzyskać tożsamość. Myśli ueschatologicznić. I tak mi tęskno do gór, choć zaledwie w lutym tam byłam. Tak mi tęskno... Możemy brnąć nawet w śniegu po szyję. Nie przesadzę, gdy napiszę, że gdyby nie góry to nie byłoby Wichroducha. Tęsknię więc czując niemal fizyczny ból. I za Wami mi tęskno- za zamyśleniem Waszych oczu, za uśmiechem w blasku lampek naftowych, karbidowych, ze słowem świeżym jak łyk miętowej herbaty po przepracowanym dniu. Zamykam to preludium bukograniowe, Jak dobrze, że już czwartek wieczór. Kawa wypita.

17 marca 2005

 

Siedzę na wykładzie z elektywu, który jest obowiązkowy (inaczej by tu Wichrodusia oczywiście nie przywiało). Jeszcze nie odespałam tego Bukogrania, lecz półsenne myśli moje we wspomnień bukiet układam powoli.

W pociągu relacji Wrocław- Jelenia Góra siedzieliśmy w tym miejscu pociągowym, gdzie się wsiada i wysiada, czyli tzw. sieni pociągowej. Wichroduch z powodu wstania we Wrocku o 4.30 miał głupawkę i śpiewał co napisano na puszce piwa: "Złociste piwo Żubr warzone od ponad 200 lat na skraju puszczy Białowieskiej. Spotykamy króla puszczy na co dzień, wiemy o nim wszystko, tak jak o robieniu piwa. Chcemy, by jak nasza niepowtarzalna receptura, przetrwał kolejne stulecia". Był to zdecydowanie przebój pociągowy :-). Na wilgotnej szybie drzwi pociągowych przykleiliśmy kartki: po jednej stronie "REZERWACJA- KOLONIA", po drugiej "REZERWACJA- KONFERENCJA". Niektórzy chyba dali się nabrać i mieliśmy więcej spokoju w naszym przechodnim przedziale :-)

Na końcowym odcinku do chatki Wichrusiowi się jakoś dziwnie nie chciało. Najchętniej dotykałby wszystkich zamarzłych kropel wśród igieł drzew, jak również podziwiał roziskrzone marcowym słońcem polany. Wszyscy już oczywiście w chatce, tylko Duch Wichru jeszcze walczy ze szlakiem :-) A tu idzie ku mnie Silent i bierze mi plecak.

Wichroduch zapalił świeczki, coś tam zagrał z Michałem, ale przepity duch chatki AKT zwyciężył. Zmyliśmy się cichutko z Pawłem na poddasze. Słyszałam potem jak nagle zaśpiewano Wojtka. Chóralnie. Rześko jak wyciskany w porannym słońcu sok z cytryny do herbatki Iny. A ja leżałam w ramionach mojego Ludka i patrzyłam w ciemny granat nieba w oknie chatki. Myślałam o idei piosenki jako funkcji wspólnego bytowania. O co chodziło Wojtkowi? Intuicyjnie podejrzewam, że mimo wszystko nie o piosenkę- zabawę, lecz piosenkę- rozmowę. Gotowały mi się myśli- jak to zrobić, aby było ukraińskopieśniowo. Jednocześnie przecież nie tylko jesiennie, bo można żart wplatać w to wszystko jak oddech, ale to możne być jak śmiech cygański przy ognisku. Dzieliłam się moimi przemyśleniami z Pawłem- Ludek słuchał mnie cierpliwie i słuchał.

Jeden ogromny plus ma chatka AKT- wspólne posiłki. To cementuje ducha chatki.

Spaliśmy na brzegowym materacu- obok najbardziej stromych schodów, jakie widziałam w życiu (trzeba było się po nich oczywiście poruszać po omacku, jak człowiek nie wziął w zęby latarki). Oczywiście było to źródłem żartów w stylu: ale byłoby fajnie spaść z tych schodów i potem leżeć obok siebie w szpitalu, a do tego dodałoby się barwną kartę do historii chatki AKT...

W pociągu relacji Jelenia Góra- Wrocław podobało mi się śpiewanie Kaczmara. Przetykane to było różnymi lżejstrawnymi kawałkami w stylu "Beczka piwa". Po wyśpiewaniu tejże ktoś nerwowym głosem zapytał, czy jesteśmy sami w przedziale, na co my "a ktoś jeszcze został?" :-)

Nocleg w Kędzierzynie. Znów poranna pobudka. I spacer parkiem wiewiórkowym za rękę z Rycerzem Wichrowym.

W Katowicach Wichroduch 15 minut spał na peronie w pociągu, który skończył bieg :-). Jakiś Samarytanin mnie obudził. Wicher zerwał się, porwał wszystkie manele i w momencie przekraczania progu usłyszał charakterystyczny dźwięk oznaczający zamykanie drzwi w pociągu. Za 1-2 minuty pociąg ruszył :-)

Do opisu wyprawy dołączam- za zgodą mojego korespondenta- bardzo ważną wymianę emilków:

Cabanek napisał:

Witaj

"przepity duch Chatki AKT zwyciężył" - co to znaczy? Tak siedzę w swoim pokoiku i zastanawiam się nad tym stwierdzeniem. Nie potrafię jednak tego zdefiniować, określić. W jakim sensie zwyciężył? Cóż on takie zrobił? a w końcu nad czym zwyciężył? Czy zwyciężył nad dobrą zabawą i okazał się całkowicie nie do zaakceptowania? czy zwyciężył nad poezją i pogrążył ją? czy też zwyciężył nad nami i sprawił że zgubiliśmy gdzieś cel naszych wspólnych wypraw? "Przepity duch..." któż nim był? Kto sprawił, iż nie dało rady wytrwać?

Byłem na "Bukograniu" w Chatce AKT w marcu tego roku. Widziałem Ciebie, Twoich przyjaciół. Widziałem waszą wizję tego jak byście chcieli aby to wyglądało. A potem widziałem również rozczarowanie niektórych tym jak to wyglądało. Ale czy było tak źle? Czy poezja, piosenka turystyczna i autorska nie zagościły jednak w ten zimny marcowy wieczór? Otóż były, byly cały czas wokół nas. Należało tylko je dostrzec! Nie można wszystkiego wyreżyserować. Nie można wszystkiego zaplanować. Należy być elastycznym a swoje plany dostosowywać do sytuacji. Chatka AKT rozbrzmiewała w ten wieczór muzyką. I czy tak naprawdę ważne jest to jak była wykonana, kto to śpiewał i co było śpiewane? Czy ważne jest to ile razy jedna piosenka się powtórzyła? Ważne tak naprawdę jest jedynie to że ten śpiew wypływał z potrzeby śpiewania. Nie był wymuszony, nie był zaplanowany. Był spontaniczny i żywiołowy, był nawet czasami fałszywy, ale był jednak szczery i uśmiechnięty.

Może niektóre zachowania bywalców Chatki faktycznie drażnią, irytują. Może są czasami bezczelne czy też wręcz chamskie. Ale tak naprawdę nie spotkasz tam ludzi wrogo nastawionych do siebie. Takiej atmosfery jaka panuje w Chatce nie znajdziesz nigdzie indziej.

Dużo rzeczy może zadziwić. Ważne jest jednak to żeby nawzajem się zrozumieć. My staraliśmy się zrozumieć Was - ludzi z różnych stron polski, słabo związanych z górami. Oczekiwaliśmy że wy zrozumiecie nas. I większości tak się stało. Nie zwracaliśmy uwagi na zachowania całkowicie odbiegające od pewnego kanonu który obowiazuje w górach, w Chatce AKT, w towarzystwie ludzi którzy Karkonoszom poświęcili życie. Tak samo myśleliśmy, że Wy nas zaakceptujecie takimi jakimi jesteśmy. I chyba się to udało... a przynajmniej w większości.

Mieszkacie w miastach a w górach bywacie okazjonalnie. Czy często zdarza wam się spotkać miejscowych górali? Czy zapraszacie ich do siebie? Jeśli nie to nigdy nie będziecie w stanie zrozumieć istoty ludzi gór, ich zachowań, pasji i specyficznego sposobu postępowania. Chatka AKT nie jest wyjątkiem. W Karkonoszach jest kilka Chatek w których życie biegnie podobnym tempem, które właśnie dlatego są kochane, iż stanowią coś nietypowego, coś nietuzinkowego, czego nie spotkasz gdzie indzie.

Myślę że Wojtkowi by się spodobał ten "przepity duch Chatki AKT" dlatego że był szczery. Nie był sztuczny, nie był obwarowany żdnymi granicami ani założeniami. Wypływał z potrzeby chwili i to jest w nim najpiękniejsze. Spontaniczność - to jest sens całej imprezy. NIe można dać ludziom listy utworów do wykonania i wyreżyserować dobrej zabawy. Wtedy to traci sens. Bo jak może być dobra skoro nie jest "nasza"?

Byłem tam, widziałem, doświadczyłem, uczestniczyłem. Bukogranie to wspaniały pomysł, i gratuluję jego realizacji. Musisz jednak Wichroduchu zrozumieć kilka rzeczy - nie wmówisz ludziom że się dobrze bawią. Ja sie bawiłem dobrze. Moi przyjaciele których spotkałem w Chatce AKT, oraz Ci z którymi przyszedłem w nocy i wróciłem nad ranem do Chatki Noworocznej, również się dobrze bawili. Ludzie z którymi Ty przyjechałaś również wyglądali na zadowolonych... tylko dlaczego Ciebie zabrakło w grupie tych zadowolonych?

pozdrawiam serdecznie z gorącego Jagniątkowa w Karkonoszach

cabanek

Wichroduch odpisał:

Zawsze wzrusza mnie gdy dowiem się, że ktoś czyta moje opowieści, a do tego wzruszenia jest jeszcze radość, gdy na nie zareaguje.

Duch chatki zwyciężył nad moim marzeniem, nad wyobrażeniem tego, jak ma wyglądać Bukogranie. Początkiem maja pojechaliśmy na kolejne- opis jest również w internecie. Tam było tak, jak sobie to zawsze wyobrażałam... a potrzeba Bukograń tkwiła we mnie od wielu lat, żeby nie powiedzieć od zawsze.

Chodzę po górach od dzieciństwa (wyprawy opisuję od 2002, bo po prostu akurat wtedy wpadłam na ten pomysł). Wydaje mi się, że spotkałam wielu różnych ludzi gór i rację masz w tym, że pomijając ich różny poziom kultury niemal zawsze są nastawieni otwarcie i pozytywnie do drugiego.

Najprościej ujmując w piosence chodzi mi o rozmowę i zabawę jednocześnie, ale w jakiejś proporcji, czyli, że nie mamy śpiewać na cały regulator non stop, tylko jeśli dodać do zadumanych piosenek zabawę to bardziej ma to być wesołe, ale nie krzykliwe wykonanie, czasem poprzekręcanie piosenek (na Bukograniu w Gorcach śpiewaliśmy chyba z 20 piosenek przekręconych tak, aby wszystkie były o pulpie :-)), czasem po prostu opowiedzenie żartu albo żartobliwe skomentowanie czegoś. Dla mnie ważne jest po prostu słuchanie piosenek- nie tylko ich śpiewanie... może dlatego, że sama piszę i wiem, że twórcom na tym zależy. Wiadomo- bywają piosenki przebrzmiałe, które śpiewa się bez namysłu, ale uwierz mi, że czasami czyjeś wykonanie potrafi odkryć jeszcze w piosence coś nowego, a czasem całą znana nam od lat piosenkę zinterpretować od nowa- warunkim jest tylko uwaga.

Wspólny mianownik ducha chatki AKT i ducha Bukogrania jest taki, że faktycznie to wszystko jest szczere, niewymuszone, jest po prostu autentyczne. I to jest niewątpliwy atut tych wspólnych piosenkowań. Nie da się niczego wyreżyserować- zresztą nie ma takiej potrzeby. Trzeba tylko trafić ludzi, którzy tak samo pojmują piosenkę.

Nie myśl, że Bukogrania to są imprezy bezalkoholowe :-) Jasne, że się pije. Jednak poza wyjątkami, które się zdarzają, obowiązuje tak zwana nie pisana kultura picia. Mnie też łatwiej się śpiewa, jak wypiję piwko, ale żeby się dobrze bawić i odbierać tę zabawę pełnią siebie trzeba być trzeźwym. Tak uważam.

Bardzo dziękuję za Twoją uwagę, Twój list- to sygnał, że trzeba uważać, by wyrażać się bardziej klarownie.

Pozdrawiam serdecznie-

Wichroduch

p.s. Jednak nie myśl, że był to dla mnie stracony czas- cieszę się, że byłam na Bukograniu w chatce AKT. Ono mi uświadomiło do końca czego pragnę, a jednocześnie piosenka Karola Płudowskiego "Świerszcz" ma dla mnie drugie, głębokie znaczenie, bo przecież...

"Przyśniło mi się kiedyś, że

Gdy byłem w chatce AKT

Że jestem świerszczem i se gram

I spanko za kominem mam..."

p.s.2 Czy mogę dołączyć tę korespondencję do opisu wyprawy i w zasadzie jak Cię podpisać jeśli tak? :-)

Korespondencja dalsza (ja- Caps Lockiem):

Witam Serdecznie

Rozumiem o co Ci chodzi, a przynajmiej tak mi się zdaje :) Podobnie jak Ty, ja równiez uważam, iż piosenek trzeba słuchać a nie tyko je wykrzykiwac czy też wyśpiewać. Nie wszędzie jednak tak się da i nie ze wszystkimi tak się da. Kiedy śpiewamy "Balladę o św. Mikołaju" to czujemy tą piosenkę i słuchamy jej, ale kiedy śpiewmy np. "pod kątem ostrym" SDM-u to nie sposób jest powstrzymać śpiew, nie sposób powstrzymac się do tego aby nie zaśpiewać jej głośno... eh, myślę że nie rozumiesz.

RACJA. ZWAŻ JEDNAK, ŻE MOŻNA PIOSENKĘ ŚPIEWAĆ GŁOŚNO, A MOŻNA KRZYCZEĆ.

Bukogranie nie jest moją inicjatywą, pomysłem, ani wizją. Jest Twoje "dziecko" i nie mam prawa negować tego jakie jest Twoje założenie tych spotkań. Nie wątpię że każde jest wspaniałą przygodą. Zawsze tak jest kiedy spotyka się grupa przyjaciół. Każde z nas ma jednak swoją wizję imprezy, obraca się w innym towarzystwie i z innych stron zna może ten sam stan (jeśli wiesz o czym mówię :P). Takie spotkania jednak sa bardzo potrzebne choćby po to aby krzewić w tym narodzie miłośc do poezji i muzyki.

HIH- NO NIE TAK DO KOŃCA MOJE "DZIECKO". MOJE I ŁZY (ZAŁOŻYCIEL "BRZMIENIA CISZY", PROWADZI "BUKOWY DOM") :-) :-) TZN. JA PO PROSTU W PEWNYM MOMENCIE PRZEJĘŁAM PAŁECZKĘ ŻE TAK POWIEM... ALE PIERWSZE BUKOGRANIA PROWADZIŁ ŁZA (JA BYŁAM TYLKO JEDNYM Z GOŚCI)!

ABSOLUTNIE SIĘ ZGADZAM- MIŁOŚĆ DO POEZJI I MUZYKI KRZEWIĆ TRZEBA, BO PRZECIEŻ MEDIA ZA NAS TEGO NIE ZROBIĄ ;-) ANI NIKT INNY.

Co do gór to nie miałem na myśli akurat Ciebie. Z Twojej strony jednoznacznie wynika, iż kochasz je i czesto w nich przebywasz. Miałem na myśla Was - jako grupę. Ale to już mniejsza z tym. Przepraszam jeśli Cię uraziłem.

WIESZ... W ZASADZIE Z BUKOGRANIAMI SPRAWA MA SIĘ TAK: JEST PEWIEN RDZEŃ TEGO WSZYSTKIEGO- LUDZIE, KTÓRZY PO PROSTU SĄ CAŁY CZAS I Z KTÓRYMI MAM KONTAKT RÓWNIEŻ POZA GÓRAMI, A SĄ TACY, KTÓRZY POJAWIAJĄ SIĘ I ZNIKAJĄ. SZCZEGÓLNIE WŚRÓD TYCH DRUGICH ZDARZAJĄ SIĘ LUDZIE, KTÓRZY FAKTYCZNIE GÓRY DOPIERO POZNAJĄ, KTÓRZY NIE BYLI TAM WIELE RAZY. JEDNAK PRZECIEŻ TAKIE WŁAŚNIE OSOBY SĄ SKARBEM NA BUKOGRANIACH. MAM JEDNAK WRAŻENIE, ŻE WIĘKSZOŚĆ TO ZAWSZE CI, CO "MIESZKAJĄ PRZY WATRACH"...

A piosenka Karola... mam z nią jak najwspanialsze wspomnienia. Poza tym miałem okazje poznać Karola właśnie w Chatce AKT a potem przperowadzić z nim długą rozmowę na Giełdzie Piosenki w Szklarskiej Porębie. Miałem też bardzo miła okazję spotkać bohatera tejże piosenki Janka Strumiłę i z jego ust uslyszeć historię powstaniatej pieśni :D

OJEJ! BYŁEŚ NA GIEŁDZIE? JA W TYM ROKU JADĘ CZWARTY RAZ! KAROLA TEŻ ZNAM, ACZKOLWIEK NIE WIEM, CZY BY MNIE SKOJARZYŁ TAK OD RAZU ;-). FASCYNUJE MNIE SPOSÓB, W JAKI WYKONUJE PIEŚNI PRZY OGNISKACH...

Pozdrawiam Serdecznie

cabanek

ps. mozesz dołączyć poprzedni list do opisu wyprawy oczywiście :) a co do podpisu...wystarczy zwyczajnie cabanek. Imię i nazwisko raczej by mało komu coś mowiło. Papatki

DZIĘKI. TEN LIST TEŻ DOŁĄCZĘ. MYŚLĘ, ŻE WARTO- ABY TO WSZYSTKO BYŁO JAKĄŚ CAŁOŚCIĄ. JEŚLI MASZ COŚ PRZECIWKO- KRZYCZ! :-)

SERDECZNOŚĆ-

WICHRODUCH

 

tekst: ©Wichroduch








© Łza 2008;
przejdź do: Łza

Projektowanie witryn www: kliknij
wszytskie prawa zastrzeżone